Szanowni Delegaci,
Szanowni Posłowie,
Rzadko korzystam z przywileju wygłoszenia Mowy Tronowej z okazji rozpoczęcia nowej kadencji Izby Delegatów i Izby Poselskiej. Przywilej ów - nadany mocą tradycji - daje mi możliwość podsumowania dotychczasowej kadencji i wyrażenia swoich nadziei na kolejne cztery miesiące. Uznałem jednak, że skoro nastąpiła ogromna zmiana - zarówno formalna, jak i jakościowa - należy skierować swoje słowa w ramach wspomnianego już przywileju.
Zmiana formalna to modyfikacja liczby delegatów i posłów, teraz jest ich - co doskonale wszyscy wiemy - trzech zarówno z Austrii, jak i Węgier, co daje nam liczbę sześciu deputowanych do Zgromadzenia Parlamentarnego. Ta liczba z kolei jest rękojmią zdecydowanie bardziej interesujących prac w Zgromadzeniu. Co ciekawe, bez problemu udało się skompletować taki jego skład, osiągnęliśmy też niezłą frekwencję.
Zdaję sobie sprawę, że w Zgromadzeniu dominuje obecnie jedna partia, której serdecznie gratuluję wyniku. Frekwencja i większa niż zwykle ilość kandydatów mogą być dowodem na to, że przyszli parlamentarzyści są osobami znanymi w społeczeństwie i cieszą się jego poparciem, co niezwykle cieszy. Muszę jednak zmartwić tych, którzy myślą, że oznacza to monopol władzy. Nie, podczas tej kadencji zrozumiałem, że moja rola nie jest jeszcze zakończona. Oznacza to, iż każdy projekt czy inicjatywę będę sprawdzał z jeszcze większą dokładnością i nie zawaham się ich publicznie ocenić. Każdy przyszły Cesarski i Królewski Rząd musi przyjąć konieczność debatowania z moją skromną osobą w ramach Rady Monarchii, nie zaś w ramach prywatnej korespondencji. Będzie ciekawiej, bardziej interesująco i przede wszystkim: lepiej.
Moje słowa wynikają z konieczności, jaką nałożyła na mnie poprzednia kadencja Zgromadzenia. Pragnę serdecznie podziękować delegatom, posłom oraz Cesarskiemu i Królewskiemu Rządowi za te cztery miesiące - uważam, że należą się ogromne gratulacje. Szczególnie dziękuję Panu Premierowi Victorio Mortuusowi, który - być może wbrew swej woli - nauczył mnie, że debaty i załatwianie spraw w ramach prywatnej korespondencji szkodzi Monarchii Austro-Węgier, a w dodatku przekonał mnie, że jest to pogląd zdecydowanie słuszny. Ufam też, że dotychczasowe władze Monarchii nie znikną z naszego życia - przeciwnie, dzięki nim Monarchia wiele zyskała i może zyskać nadal.
Podczas poprzedniej kadencji wiele zrobiono, by Austro-Węgry były solidną marką na arenie międzynarodowej, oraz by Wiedeń i Budapeszt stały się jednymi z ważniejszych centrów światowej dyplomacji. Zdecydowanie przyczyniły się do tego wspaniale przygotowane nie bez udziału Cesarskiego i Królewskiego Rządu obchody Pięciolecia naszej Ojczyzny. Ten sam Rząd wiele uczynił z moją skromną pomocą dla unormowania najbardziej chyba chwiejnych relacji ze Zjednoczonym Królestwem Samundy. Ufam, że uda się kontynuować to dzieło podczas rozpoczynającej się kadencji. Wierzę, że następny Cesarski i Królewski Rząd wiele uczyni, by pielęgnować relacje z naszymi sojusznikami z Trójprzymierza - Brugią i Surmenią. Jestem też przekonany, że utrzymane pozostaną zdecydowane pozytywne relacje z Królestwem Dreamlandu i Mandragoratem Wandystanu, a współpraca z Księstwem Sarmacji i Królestwem Scholandii pogłębi się. Życzyłbym sobie, by Austro-Węgry nie zapominały o swoich przyjaciołach z Nordheim, Paryża i Warszawy, a także unormowały relacje z powstającą Rzeczpospolitą Sclavinii i Trizondalu i nadal utrzymywały pozytywne relacje z sąsiadami z Ostii. Sądzę, że nasza światowa polityka zagraniczna winna pamiętać też o państwach, które należą do Unii Mikrooceanii, jako o ważnym składniku mikroświatowej dyplomacji. Tego bym sobie w naszej polityce zagranicznej życzył i w tym z przyjemnością pomogę, będąc jednocześnie otwartym na nowe propozycje.
Przyszły Cesarski i Królewski Rząd, tak samo jak całe Zgromadzenie Parlamentarne, winien moim zdaniem poświęcić wiele uwagi raczkującej gospodarce. W przeciwieństwie do wcześniejszego okresu, gdy funkcjonował w Austro-Węgrzech obrót pieniężny, mamy wiele wspaniałych inicjatyw, które warto wspierać, a przynajmniej im nie przeszkadzać. Pod koniec ostatniej kadencji miałem przyjemność prowadzić spory na temat roli Rządu i Premiera w inicjatywach obywatelskich, w tworzeniu kolejnych pomysłów, także gospodarczych. W jej wyniku doszedłem do wniosku, że będę szczególnie pilnował, by Cesarski i Królewski Rząd nie był instytucją samą dla siebie - by Premier i ministrowie wiedzieli, że są przede wszystkim po to, by służyć obywatelom, a nie po to, by wydać kolejne rozporządzenia czy zaproponować następne ustawy. Szczęśliwie stopień biurokratyzacji naszego życia nie jest wysoki, dlatego dołożę wszelkich starań - i mam nadzieję, że Cesarski i Królewski Rząd wraz ze Zgromadzeniem Parlamentarnym będą w moich staraniach odgrywać główną rolę - by urzędnicy przede wszystkim pamiętali o celu ich pracy, a nie ograniczali się do wytykania błędów formalnych i zasypywania swoich rodaków kolejnymi formularzami i drukami.
Na koniec pragnę wyrazić nadzieję, że moja skromna mowa zostanie potraktowana jako pozytywny przekaz mobilizujący do dalszych działań i pomysłów. Ufam, że kiedy poznamy już pierwsze w tej kadencji exposé, będziemy znać kierunki naszych działań na kolejne cztery miesiące.
(-) FJ II, I. R., m. p.
|