JCKW Franciszek Józef II

Drodzy współobywatele,

To już piętnaście lat - okazuje się, że projekt, który kiedyś dane mi było tworzyć, a dziś w nim uczestniczyć, osiągnął więcej niż połowę mojego realowego życia. W 1905 roku (czy też, jak piszą niektórzy, 2005) nie miałem bladego pojęcia o tworzeniu stron internetowych (w sumie - dziś też już nie mam), byłem ignorantem w sprawach austro-węgierskich (choć zapału miałem mnóstwo!), a moje umiejętności legislacyjne wołały o pomstę do nieba. Do tego jeszcze byłem strasznym grafomanem, archiwum Kiosku niestety pamięta te bzdury. Dziś jestem tylko grafomanem legislacyjnym, na szczęście niezbyt często mam tę możliwość.

W takich rocznicowych momentach zwykle wspominałem całe zastępy ludzi, których niestety nie ma już wśród nas. Dziś chcę się skupić na tych, którzy z nami są i chcą tworzyć Monarchię. Himmellaudon, jesteśmy. W czasach, kiedy Internetem rządzą gry przeglądarkowe, najwygodniejsze fora dyskusyjne są na Twarzoksiążce, a mikronacje albo są kompletnie bez wyrazu, albo polegają na obrzucaniu się łajnem, przychodzi tu regularnie grupa zapaleńców, którzy czują się nad Dunajem dobrze. Nie jesteśmy najaktywniejszą z mikronacji, nie mamy największej liczby obywateli. Ale istniejemy, bawimy się w Austro-Węgry, chce nam się tu przychodzić - do miejsca, gdzie można zrobić coś twórczego w lubianym przez nas wszystkich klimacie starej Monarchii, steampunku i ogółem la belle epoque.

To jest najfajniejsze uczucie, jakiego może doświadczyć - będę nieskromny - ktoś, kto ten projekt rozpoczął. Świadomość, że wystarczy stworzyć platformę, sposób, a zawsze przyjdą zainteresowani tą formą spędzania czasu ludzie, gotowi współtworzyć to dzieło. Wiele razy Monarchia upadała, zawsze się potem podnosiła - obecność wszystkich nas to chyba najlepszy prezent na jej piętnastolecie.

Obyśmy zawsze mogli powiedzieć o Austro-Węgrzech po prostu, zwyczajnie - lubię tu przychodzić.

Previous Post Next Post